|
Kiedy´s rozmawialem z ojcem na zagadnienie podrózy, które odbywal sluzbowo w czasach, kiedy ja zaczynalem szkole ´srednia. Wówczas opowiadal mi, ze nic tam sie nie dzieje, ze jedynie szkolenie za szkoleniem i nic wiecej. Aktualnie jednak zaczyna uchyla´c rabka tajemnicy i opowiada, ze najcudowniejsze zostaly Chiny. Zwiedzanie tego kraju bylo czysta przyjemno´scia, która po stokro´c rekompensowala trudy i przykro´sci wszelkiego stylu sluzbowych spotka´n odbywanych w trakcie podrózy tam. Gdy wspomnialem, ze bardzo mu zazdroszcze, stwierdzil, ze mam zdoby´c pieniadze. Wystarczy tyle, aby starczylo na dojazd do Chin, zwiedzaniem o dodatkowymi oplatami on sie zajmie. Poszedlem zatem do pracy i 1-wszy raz z ochota zostawalem po godzinach w biurze, bo wiedzialem, ze zarabiam na swoja wycieczke marze´n - wyjazd z moim ojcem. A ze to beda akurat teraz Chiny, zwiedzanie tych wszystkich wspanialo´sci, poznawanie tej orientalnej kultury, to juz bylo mniej wazne, nie tak wazne jak fakt bycia z ojcem, którego za mlodu bardzo mi brakowalo i do którego w kazdej chwili mialem zal i pretensje, ze spedza ze mna tak niewiele czasu. W tym momencie to sie mialo odmieni´c, w tej chwili mieli´smy nasze Chiny, zwiedzanie i czas zaplanowany razem...
|
|